Moje góry

Za kilka chwil zostaną już tylko wspomnienia

Obidza - Eliaszówka, Radziejowa, Niemcowa, Biała Woda, Cyrla - wrzesień 2018

nagłówek

Za kilka chwil zostaną już tylko wspomnienia

Obidza - Eliaszówka, Radziejowa, Niemcowa, Biała Woda, Cyrla - wrzesień 2018

Aktualizacja 2018-09-30

Pieniny i Pasmo Radziejowej - zaczarowane wspomnienia

Obidza nad Piwniczną
Zaczarowany świat wspomnień ruszył lawiną przypominanych chwil, gdy kolega, druh z przed lat, z którym zaczynałem górskie wycieczki, dołączył do mojej samotnej ekipy. Choć nie jest to włóczęga, choć nie jest to wędrówka to stacjonarna baza na Obidzy spełniała nasze pragnienia. Jest wysoko i tak blisko gór, że doliny aż ciężko dojrzeć. W rozmowach powracają wspomnienia pierwszych wypraw. Wyprawa do Trybsza dwóch nastoletnich żółtodziobów owocowała nocnym hałasem szczękających zębów i rozkoszą pierwszych promieni słonecznych ogrzewających namiot. Niedoświadczeni turyści zafundowali wtedy sobie półgodzinną przeprawę przez Białkę ze spodniami na szyi i butami w rękach w miejscu gdzie oderwanie stóp od oślizgłych kamieni wydawało się niemożliwe. Poznali również bezcenną komfortową noc zaopatrzeni w materace i śpiwory (jeśli dobrze pamiętam) przez studencką brać studenckiego noclegowiska gdzieś w Czorsztynie, być może tuż pod powierzchnią lustra wody dzisiejszego zalewu.
Wspomnienia cisną się do głowy, ale wspaniała słoneczna wrześniowa pogoda wymusza popołudniowymi promieniami słońca pierwszą przechadzkę.


Eliaszówka - wieczorna panorama z wieży widokowej

Trasa: Obidza nad Piwniczną - Eliaszówka (<zielony) - Obidza tą samą drogą

Z Obidzy na Eliaszówkę. Po drodze na Eliaszówkę zabudowania.
Dojazd do Obidzy zajął na tyle dużo czasu (wpadliśmy gdzieś po drodze w dziurę czasową) że dotarliśmy dopiero po południu. Obiadowo kolacyjny posiłek i w drogę. Gdzie ? Po prostu w górę. Na Przełęcz Gromadzką. Pchały mnie tam wspomnienia.
Ostatni raz byłem tu gdzieś w roku 93. Wraz z żoną i rocznym synem na plecach przemierzając zielony szlak od Piwnicznej.
Teraz idąc rozglądaliśmy się z kolegą ciekawie szukając znajomych miejsc. Nic nie przypominało dawnych lat. Zobaczyliśmy znaki godzina do Eliaszówki. To był odpowiedni dystans na ten dzień. Ruszyliśmy, a ja nie przypuszczałem nawet, że idę tą drogą z 1993 roku tylko w odwrotną stronę. Refleksja przyszła dopiero po powrocie.
Szlak prowadzi wygodną polną drogą, mijając po drodze pojedyncze zabudowania jakiejś osady. Dochodzi do górnych stacji wyciągów narciarskich, z których otwarte polany umożliwiają podziwianie panoramy okolicy z widokiem na Niemcową, a w dali Pasmo Jaworzyny. Potem dalej przez las, aż wreszcie napotykamy wysoką drewnianą konstrukcję. Jest to wieża widokowa na Eliaszówce. Widok z niej ostrzy apetyty. Tam gdzie się widzi, chciało by się być. Pasmo Jaworzyny, Radziejowej i Pieniny. Tylko niektóre uda się teraz zrealizować.
Powrót z Eliaszówki przyspieszył zbliżający się wieczór, a na betonowej drodze Obidzy stanęliśmy w momencie gdy zapadł zmrok.

Z Obidzy na Eliaszówkę. Po drodze na Eliaszówkę rozpoczynają się widokowe polany. Z Obidzy na Eliaszówkę. Z wieży na Eliaszówce. Z Obidzy na Eliaszówkę. Z wieży na Eliaszówce. Z Obidzy na Eliaszówkę. Z wieży na Eliaszówce. Z Obidzy na Eliaszówkę. Z wieży na Eliaszówce. Z Obidzy na Eliaszówkę. Z wieży na Eliaszówce.

Wielki Rogacz, Radziejowa, Niemcowa - 30 lat minęło

Trasa: Obidza nad Piwniczną - Radziejowa (czerwony, niebieski, czerwony) - Wielki Rogacz (czerwony) - Niemcowa Chatka Studencka (czerwony) - Piwniczna (żółty)

Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Droga za Przełęczą Rozdziele w kierunku Jaworek ciągnie się polanami.
Drugi dzień pobytu i marzenia odwiedzenia Wielkiego Rogacza. To były moje pragnienia. Kolega widział nas dalej, na Radziejowej. Ruszyliśmy, a zakres wycieczki miał się narodzić na bieżąco. Minęliśmy Przełęcz Gromadzką wychodząc na rozległą polanę, z której można było podziwiać panoramę w oddali niewyraźnie majaczących Tatr.
Szliśmy przypominając sobie wspaniałe chwile z przed lat. Ile to minęło ? 30, może więcej, gdy szedłem od Jaworek, jakby zupełnie po płaskim, i doszedłem do polany, na której stało samotne drzewo na rozstaju szlaków czerwonego do Piwnicznej i niebieskiego na Wielkiego Rogacza, przypominając sobie wtedy wycieczkę z przed kilku lat, gdy to dwóch wędrowców (ja z kolegą z którym teraz idę) stanęło na chwilę wytchnienia, kryjąc się przed słońcem pod rozstajnym drzewem. Chwila wytchnienia przed podejściem na Wielkiego Rogacza i dalej gdzie ? Tego już nie pamiętam. Wtedy szedłem na Niemcową do chatki studenckiej, z którą łączą mnie niesamowite wspomnienia.
Obecnie rozglądnąłem się na rozstaju dróg. Nie ma samotnego drzewa, nie ma polany. Jest las od którego wychodzi się na podejście praktycznie odkryte. Jak pamiętam z przed lat było zupełnie odwrotnie. To rozstaje dróg były odkryte, a droga na Wielkiego Rogacza prowadziła przez gęsty wyrośnięty las. Na szczycie była przesieka przez którą któregoś innego razu idąc z Niemcowej zobaczyłem szczyty Tatr Bielskich w oponce z białych chmur.

Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Po drodze widok na Tatry Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Podejście z rozstajnych dróg na Wielkiego Rogacza Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Podejście na Wielkiego Rogacza a właściwie Przełęcz Międzyrogacze otwiera widoki Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Tuż przed Przełęczą Międzyrogacze Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Podejście na Przełęcz Międzyrogacze
Teraz podchodząc na szczyt można co chwilę cieszyć się panoramą z widokiem na Tatry i Pieniny. Sam szczyt (właściwie przełęcz Międzyrogacze) jest zalesiona. Za to jest tabliczka wskazująca drogę bez szlaku na rzeczywisty szczyt Wielkiego Rogacza. Poszliśmy i spędzając tam dłuższą chwilę, podziwialiśmy wspaniałe widoki w północno wschodnim kierunku. Zatem powinny to być Niemcowa i dalej pasmo Jaworzyny. Nieco z ubocza była częściowo ogołocona, niczym przejechana maszynką do włosów , góra. To była Radziejowa.
Zeszliśmy znowu na Międzyrogacze, spoglądając na zegarek zdecydowaliśmy, że realizujemy wersję kolegi. Idziemy na Radziejową, gdzie jest wieża widokowa. Po drodze znowu można było podziwiać Tatrzańskie i Pienińskie uroki.

Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Widok ze szczytu Wielkiego Rogacza Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Widok ze szczytu Wielkiego Rogacza Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Widok ze szczytu Wielkiego Rogacza Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Między przełęczami Rogacze i Żłobki można podziwiać Pieniny
Schodząc na przełęcz Żłobki zobaczyliśmy przerażający widok, goła przełęcz, część zbocza Radziejowej i Wielkiego Rogacza. Na przełęczy zastała nas nieprzyjemna wiadomość. Wieża widokowa jest zamknięta. Trudno i tak idziemy. Chciałem zobaczyć ten Radziejowski betonowy obelisk, właściwie wieżę tak podobną do obelisku na Turbaczu.
Podejście na Radziejową pokazało przyczynę nazwania sąsiednich gór rogaczami wielkim i małym (najlepiej oglądnąć zdjęcie), ale równocześnie wytopiło ze mnie sporą ilość słonej wilgoci. Pogrzebałem trochę w pamięci. Takie strome podejście pamiętam.
I znów wspomnienia. Nie wiem dlaczego właśnie to, ale podejście na Radziejową z ciocią i kuzynką podczas którego znaleźliśmy zostawiony chlebak. Nie było wtedy wieży widokowej, za to podczas poprzednich moich wycieczek był trianguł dla odważnych. Można było się wspiąć na chwiejącą się na wszystkie boki trójnogą konstrukcję i ryzykując spadnięciem próbować zerknąć z ponad wierzchołków drzew. Ja chyba nie byłem tak odważny, albo trianguł był za niski bo nie pamiętam stamtąd widoków.
Sam szczyt jest taki jak dawniej, zarośnięty lasem z betonowym obeliskiem na środku. Zamiast triangułu jest nieczynna wieża widokowa.

Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Przełęcz Żłobki Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Szczyt Radziejowej Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Widok z podejścia na Radziejową w kierunku rogaczy wielkiego i małego Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Ogołocone zbocze Wielkiego Rogacza, w dali Tatry
Wracając na Przełęcz Międzyrogacze znowu można było podziwiać widoki. Na przełęczy chwila wytchnienia. Zerknęliśmy na zegarki i analizując czas dalszej podróży postanowiliśmy spełnić moje marzenie. Poszliśmy na Niemcową zobaczyć byłą chatkę studencką.
Ze wspomnień drogę na Niemcową przypominam sobie jako nieciekawą podróż przez las. Bez przejaśnień ukazujących pofałdowaną dal. Jedynie może kilka polanek.
Teraz po pierwszym zejściu roztacza się panorama pobliskich gór i trwa chyba przez większość drogi na Niemcową. Oglądanie widoków podczas podróży tak nas pochłonęło, że czas się nie dłużył i jakby chwilę po wyjściu znaleźliśmy się na Niemcowej. W zasadzie pod szczytem, tam gdzie od głównego szlaku odchodzi droga w dół w kierunku Piwnicznej, a na pobliskim drzewie jest drogowskaz do Chatki pod Niemcową. Inaczej pamiętałem zejście do chatki, ale upływający czas zapewne zmienił ścieżki dojściowe. Szliśmy dłuższą chwilę w dół. W końcu ukazały się zabudowania. Zerknąłem ciekawie. Tak jakby się zatrzymał czas. Te same budynki, takie samo umiejscowienie i przeznaczenie izb, podobne napisy informacyjne w identycznym jak dawniej pisane stylu.

Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Znowu widoki na Tatry w drodze powrotnej na Międzyrogacze Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Droga z Międzyrogaczy w kierunku Niemcowej Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Droga z Międzyrogaczy w kierunku Niemcowej Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Chatka pod Niemcową Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Chatka pod Niemcową
Powróciły wspomnienia wzbogacone wspaniałymi widokami na góry, których wcześniej tak nie doceniałem. Pierwsze spotkanie z chatką było dla mnie zaskoczeniem. Ledwie znalazłem się na polanie chatki a już z otwartych drzwi wybiegła chatkowiczka, wręczyła mi kubek gorącej herbaty i ze szczerym uśmiechem powiedziała fajnie że jesteś. Atmosfera chatki tak mnie zauroczyła, że zostałem wtedy kilka dni. Rytm chatkowy był leniwy z rana budzący się gdzieś koło południa. Dziewczyny zajmowały się kuchnią, chłopaki zaopatrzeniem w niezbędne rzeczy takie jak opał, woda i żywność zakupywana w Piwnicznej. Tuż przed obiadem chór dziewcząt wychodził przed chatę i skandował na cztery strony świata "Ko Ry To". Chwilę później z okolicznych wzniesień dało się słyszeć tupot zbiegających nóg.
W chatce byłem kilka razy. Za każdym razem było równie serdeczne powitanie kubkiem gorącej herbaty. Dawne czasy. Ale jak wspaniałe.
Teraz nie zastaliśmy właściciela. A szkoda, bo z chęcią zamieniłbym z nim kilka słów. Tak właściciela, bo została wykupiona i teraz jest własnością prywatną. Właściciel sądząc po wystroju pielęgnuje dawne zwyczaje.
Ruszyliśmy dalej skrótem z chatki na żółty szlak, który prowadził przeuroczą polaną. Żółtymi znakami doszliśmy do kapliczki umiejscowionej na polanie skąd roztaczają się widoki na okolice Piwnicznej. Chwila wytchnienia na przygotowanych ławach i w drogę, bo dzień się chyli ku zmierzchowi. Mijając Bziniaki powoli zaczęło już szarzeć, a ciemność zastała nas dopiero w Piwnicznej. Skończył się kolejny wspaniały dzień, tym razem obfitujący w mnóstwo dawnych wspomnień.

Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Widok z polany Trześniowego Gronia niedaleko chatki Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Punkt widokowy przy kapliczce na żółtym szlaku Z Obidzy na Wielki Rogacz, Radzielową, Niemcową. Bziniaki. Piwniczna już niedaleko

Obidza - Biała Woda - Pienińskie wspomnienia

Trasa: Obidza nad Piwniczną - Szczob - Przełęcz Rozdziele (czerwony, niebieski) - Biała Woda (żółty) - Przełęcz Gromadzka - Obidza (czerwony)

Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Ciągnące się polany między przełęczami Gromadzką i Rozdziele
Kolejny dzień. Wieczorem nie mogliśmy się zdecydować gdzie pójdziemy. Zatem uzgodniliśmy niech drzemiąca w nas włóczęgowska dusza zdecyduje przy śniadaniu. Przygotowani do drogi i pojedzeni zerknęliśmy na mapę. Koledze marzyła się wycieczka na Wysoką, mnie zaś chciało się zobaczyć drogę z Jaworek na Obidzę szlakiem czerwonym. Przez Wysoką wycieczka dla nas wydawała się za długa. To jakieś 7 godzin. Rozwiązaniem okazał się żółty szlak z Przełęczy Rozdziela do Białej Wody i dalej czerwonym na Obidzę. Skrócił wycieczkę do 4 godzin, a każdy z nas miał fragment swoich pragnień.
Z pełnymi brzuchami, rozleniwieni ruszyliśmy niespiesznie. Z Przełęczy Gromadzkiej szliśmy przez las niebieskimi znakami, a chwilę później kolega wypatrzył po słowackiej stronie granicy długą polanę z ładnymi widokami. Udaliśmy się tamtędy podziwiając okoliczną przyrodę i panoramę okolicznych gór minęliśmy Szczob. Szlak zaczął się obniżać, a z drogi można było zobaczyć Tatry, o wiele wyraźniej jak poprzedniego dnia.
Jeszcze chwila i wchodzimy w przestrzeń rozległej polany z której rozlega się wspaniały widok na Pieniny i Małe Pieniny. W dole widać wystające skały. Jest to Dolina Międzyskałki inaczej Biała Woda.

Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Widok na Tatry gdzieś niedaleko Szczoba Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Jeszcze chwila i będzie Przełęcz Rozdziele Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Widok z nad Przełęczy Rozdziele Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Rezerwat Biała Woda
Tam schodzimy przez rozległe polany Przełęczy Rozdziele, a panorama Małych Pienin odświeżyła wspomnienia. Gdzieś tam pod Wysoką, a nad Wąwozem Homole jest studencka baza namiotowa. Przed laty jakieś 30 lat temu przeżyłem tam najbardziej zimną noc. Może nie najzimniejszą, ale najbardziej zmarzłem tej nocy. Kładąc się spać założyłem na siebie wszystko co miałem w plecaku, głowę schowałem w kaptur kangura (taka płócienna kurtka z kapturem wkładana przez głowę z dużą kieszenią na brzuchu - stąd nazwa) i dodatkowo w otwór plecaka. Pobliski strumień swym szumem przygrywał do snu. Ale sen nie nadchodził rozpraszany drgawkami całego ciała. Godziny nocne koszmarnie się dłużyły. Chyba nie tylko mnie, bo współtowarzysze marznięcia też przewracali się z boku na bok. Zrobiła się szarówka, a drgawki nie ustępowały. Dopiero pierwsze promienie słońca przyniosły błogość i upragniony sen.
Dolina jest świetnym miejscem na rodzinne przechadzki wygodną utwardzoną drogą, co jakiś czas przeprawiającą się na drugi brzeg drewnianymi mostami. Po obu stronach pną się w górę skaliste wapienne zbocza, na których próbują się zagnieździć co odważniejsze egzemplarze drzew. U wejścia od strony Jaworek jest spory parking i co mnie zaskoczyło, czerwony szlak skręcający w górę tuż obok kończących się skał.
Sięgając pamięcią wstecz, prowadził on rozległą otwartą doliną pnąc się niespiesznie przez cały czas w górę aż na Przełęcz Gromadzką. Ale pamięć płata figle.

Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Rezerwat Biała Woda Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Wąska ścieżka czerwonego szlaku nad Białą Wodą Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Widok na Pieniny z nad Białej Wody Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Droga czerwonym szlakiem w kierunku Obidzy
Teraz idąc wąską ścieżką w górę mijamy krzaki dzikiej róży i wilczej jagody. Powoli wyłania się panorama Pienin i pobliskiej Białej Wody. Jeszcze chwila a oczom ukazują się pastwiska z równo przystrzyżonymi trawami kosiarką ostrych zębów owiec, odsłania się panorama Przełęczy Rozdziele. I znów las przez który idzie delikatnie się wznosząca polna droga doprowadzając nas do rozległej polany, którą jak mi się wydawało dawniej prowadził szlak. Urocze miejsce, takie jak powiedział kolega chętnie rozbiłby namiot, ja z kolei mógłbym tu siedzieć i patrzyć jak ostatnie promienie słońca opuszczają wierzchołki drzew. Posililiśmy się tu trochę i nie czekając aż słońce przestanie oświetlać okolicę, ruszyliśmy dalej w stronę Obidzy. Wieczorne słońce ostro rysowało zbocza Wielkiego Rogacza odbijając na drodze nasze wydłużone cienie. Jeszcze chwila i pojawia się wydłużona polana - to już okolice Przełęczy Gromadzkiej. Pojawia się nostalgia. Kupę lat minęło od ostatnich odwiedzin, czy kolejne nadejdą ? Może uda się kiedyś jeszcze odwiedzić, może nawet kiedyś tędy będzie prowadzić moja droga włóczęgi, może, kiedyś. Ale czy na pewno ? Czas wędrówek już przemija.

Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Widok w kierunku Przełęczy Rozdziele Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Pastwiska już się kończą. Dochodzimy do Flader Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Urocza polana za Jasielnikiem Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Tuż przed rozstajem szlaków czerwonego i niebieskiego Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Długa polana przed Przełęczą Gromadzką Wycieczka do rezerwatu Białej Wody. Widok na Tatry wieczorową porą

Wycieczka na Cyrlę - dokończenie zeszłorocznej wycieczki

Trasa: Młodów - Cyrla (niebieski, czerwony) - Życzanów (żółty)

Z Młodowa na Cyrlę niebieskim szlakiem gminnym. Na początku szlaku gminnego niebieskiego. W dole Młodów.
Obidza okazała się świetnym miejscem wypadowym. Spełniły się moje pragnienia odwiedzenia dawno nie widzianych miejsc. Kolejny dzień chcieliśmy spędzić bardziej lightowo, odpoczywając gdzieś może przy piwku, może realizując mały spacerek. Lecz gdy zobaczyliśmy prognozę pogody i widząc ostatni zapowiadany pogodny dzień, zdecydowaliśmy się na może nie tak bardzo lekki, ale na pewno krótszy wypad w pobliskie wzniesienia. Chciałem koledze dać zasmakować wybornej górskiej kuchni w schronisku na Cyrli.
Za radą gospodarzy wybraliśmy niebieskie znaki gminne z Młodowa. Miały nas doprowadzić do znanego mnie już dobrze szlaku czerwonego, którym w poprzednich latach schodziłem z Cyrli do Rytra. Miało być lekko. Kolega wypruł do przodu i niczym kozica podpierając się znalezionym po drodze kosturkiem, pocwałował do przodu, a raczej do góry. Mnie podejście na Halę Kretówki parę razy odebrało władzę w nogach, zamieniając normalną zadyszkę w ostrą dychawkę. Gdy dotarłem na polanę kolega właśnie kończył posiłek i strugając kosturek powiedział: zerknij, widać Stary Sącz. Nie zerknąłem, bo bieżąca chwila przydusiła mnie do trawy i tak leżąc odpowiedziałem: Nie tylko Stary Sącz, ale jak dobrze pamiętam również Rytro. Chwila odpoczynku, uzupełnienie utraconych w podejściu płynów, chwila zadumy oglądając panoramę pobliskich miejscowości i dalej w drogę, to już niedaleko. Wąską ścieżką idąc przez las mijamy jeszcze jedną choć dużo mniejszą polanę i dostajemy się na skrzyżowanie z drogą dojazdową do schroniska. Teraz jeszcze parę kroków i pokazuje się okazały, ukwiecony budynek Cyrli.

Z Młodowa na Cyrlę niebieskim szlakiem gminnym. Polana Kretówki niedaleko Cyrli Z Młodowa na Cyrlę niebieskim szlakiem gminnym. Polana Kretówki niedaleko Cyrli Z Młodowa na Cyrlę niebieskim szlakiem gminnym. Schronisko Cyrla Z Cyrli do Życzanowa żółtym szlakiem gminnym. Makowica
Miło jest tam posiedzieć, zjeść coś z ich smacznej kuchni, powspominać nie tak bardzo odległe pobyty. To tu nocowałem kiedyś niczym na kwaterze w cywilizacji, w pokoju z łazienką, to tu zaliczyłem również najdroższą, ale i najbardziej komfortową glebę. Do tych celów mieli zarezerwowane pomieszczenie na poddaszu ze stosem materacy.
Gospodarze są bardzo mili i życzliwi turystom. Kiedyś, w okresie mojej przerwy w chodzeniu po górach, prowadzili schronisko na Hali Łabowskiej, którą jednak najbardziej preferuję na nocleg w paśmie Jaworzyny.
Zachęcam do odwiedzenia strony schroniska Cyrla i przeczytania opisów gospodarzy. Naprawdę interesująca historia ludzi zakochanych w górach. Motto tej historii brzmi Cyrla - tu dogonić Cię może Twoja dusza
Na drogę powrotną szlakiem niebieskim przez Makowicę do Barcic zabrakło już czasu. Zatem zdecydowaliśmy się na próbę powtórzenia, a raczej zrealizowania nieudanego mojego zeszłorocznego zejścia żółtymi znakami do Życzanowa. Wtedy znaki zgubiłem w Makowicy, osadzie posadzonej w przepięknej okolicy z widokiem na masyw Radziejowej. Teraz mając w pamięci zeszłoroczne błądzenie, udaliśmy się, jak się wydawało słuszne, drogą przez wieś, jeszcze wyraźną do ostatnich zabudowań, potem zanikającą na przyleśnych łąkach. Potwierdzenie wyboru znaleźliśmy dopiero w lesie, gdzie droga stała się bardziej widoczna, tam na jednym z drzew znaleźliśmy znaki.

Z Cyrli do Życzanowa żółtym szlakiem gminnym. Makowica Z Cyrli do Życzanowa żółtym szlakiem gminnym. Droga żółtymi znakami za Makowicą - głęboki jar Z Cyrli do Życzanowa żółtym szlakiem gminnym. Droga żółtymi znakami za Makowicą - polany Z Cyrli do Życzanowa żółtym szlakiem gminnym. Stroma, kamienista ścieżka do Podmakowicy
Szlak do połowy wymaga trochę intuicji, bo znaki wymalowane są w dużych odstępach i nie powtarzają się na rozwidleniach dróg. Tym niemniej idąc tą drogą ma się uczucie jakbyśmy stąpali po miejscach, do których człowiek bardzo rzadko zagląda. Widoczny na zdjęciu jar w którym połamane drzewo jak się przewróciło tak zostało. Czuje się dzikość okolicznej natury i w tych nastrojach dotarliśmy do kamienistej wyrypy sprowadzającej nas gdzieś na wysokość 650 m npm, na brzeg bukowego lasu, skąd widać polanę przysiółka Podmakowica. Na początku wsi jest kilka opuszczonych chałup, potem łąka na której wypasają się krowy, przy jej końcu otwiera się widok na panoramę sądeckich gór. Przechodząc dalej wzdłuż tyraliery śliw mija się zabudowania przysiółka. Dalej już asfaltową drogą do Życzanowa.
To był ostatni planowany dzień naszego wypadu. Schodząc rozglądałem się, ostatni dzień w górach, ostatni tego roku. Czy już ostatni pokarze nadchodzący kolejny rok, nieuchronnie zbliżający mnie do okresu w którym na zalesione szczyty będę mógł spojrzeć tylko od ich podnóża. Póki co snuję plany na kolejną wyprawę, może włóczęgę, może stacjonarny pobyt gdzieś gdzie hałasy cywilizacji nie docierają, a do szczytów jest bliżej niż w doliny.

Z Cyrli do Życzanowa żółtym szlakiem gminnym. Bukowy las przejaśnia się przed Podmakowicą Z Cyrli do Życzanowa żółtym szlakiem gminnym. Polana Podmakowicy Z Cyrli do Życzanowa żółtym szlakiem gminnym. Widok z Podmakowicy Z Cyrli do Życzanowa żółtym szlakiem gminnym. Widok z Podmakowicy Z Cyrli do Życzanowa żółtym szlakiem gminnym. Widok z Podmakowicy Z Cyrli do Życzanowa żółtym szlakiem gminnym. Podmakowica

Strona główna

Meni

Szlakami Wspomnień
odwiedzin 2027