Moje góry

Za kilka chwil zostaną już tylko wspomnienia

Okolice Ustronia - Prawie Beskid Śląski - czerwiec 2018

nagłówek

Za kilka chwil zostaną już tylko wspomnienia

Okolice Ustronia - Prawie Beskid Śląski - czerwiec 2018

Aktualizacja 2018-06-26

Ustroń. Wycieczki

Wycieczki z Ustronia. Równica
Tu się zaczęło kiedyś. Teraz tu się zaczyna inny rodzaj zwiedzania gór. A do takiego zwiedzania Beskid Śląski chyba najbardziej się nadaje.
Zerknąłem na swoje książeczki GOT. Zapisy zaczynają się w 1981 roku. Mojej pierwszej wycieczki po Beskidzie Śląskim tam nie ma. Musiała być wcześniej. Niewiele z niej pamiętam. Jakieś kojarzące się nazwy miejsc - Równica, Barania Góra, Skrzyczne, Wisła Głębce. Pamiętam wyprawę "Do źródeł Wisły" czyli na Baranią Górę. Jak zaczęło się podejście to prawie biegliśmy. Szliśmy tak szybko jak tylko było można. Lecz po jakichś może 15 minutach zmęczeni i zziajani przycupnęliśmy na przydrożnych kamieniach regenerując siły. Mijali nas turyści, których z nieukrywaną dumą wyprzedzaliśmy po drodze. Teraz oni nas mijali z lekkim choć życzliwym uśmiechem. Tak, tego trzeba było się nauczyć. Można iść długo nie zatrzymując się, ale nie można tego robić w szaleńczym tempie. Później chodząc już samotnie i widząc młodzież wyrywającą do przodu też uśmiechałem się przywołując w pamięci tamtą wycieczkę.
Przez dziesięciolecia nie odwiedzałem tych rejonów, jako gór najbardziej zurbanizowanych, gdzie asfaltowa cywilizacja podeszła prawie do samych szczytów.

Wycieczki z Ustronia. Równica. Widok z tarasu Dworu Skibówki Wycieczki z Ustronia. Równica. Widok z tarasu Dworu Skibówki
Teraz odwiozłem żonę do sanatorium i nie omieszkałem zabrać jej w miejsca w których chyba byłem, a do których można się dostać samochodem lub wyciągiem. Tak oto zacząłem dla mnie nowy rodzaj zwiedzania gór. Wyjechać, zobaczyć, coś kupić do jedzenia. I zapomnieć ?.
Nie ! Jak nie będę mógł już wędrować, to może przynajmniej zostaną mi wspomnienia dawnych wycieczek, odświeżone obecnymi przechadzkami.
Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy była Równica. Stromą drogą wspięliśmy się samochodem na wysokość 800 metrów. Teren się rozszerzył i zobaczyliśmy - kilka parkingów i budynków o komercyjnym przeznaczeniu. W dali pod szczytem przykuwał uwagę potężny okazały budynek.

Wycieczki z Ustronia. Równica. Widok z tarasu Dworu Skibówki Wycieczki z Ustronia. Równica. Widok z tarasu Dworu Skibówki Wycieczki z Ustronia. Równica. Zbójnicka Chata Wycieczki z Ustronia. Widok z Równicy Wycieczki z Ustronia. Równica. Widok na polanę.
Aż chciało się tam wyjść. Myślałem, że to jest nowe schronisko. Ale Widoczny z daleka szyld przeczył moim przewidywaniom. Jest to Dwór Skibówki. Trochę dalej, kawałek przez las jest inny obiekt gastronomiczny chyba bardziej pasujący do okolicy - Zbójnicka Chata.
Gdzie zatem jest schronisko które tu kiedyś było ? Na polanie poniżej okazałego budynku przy parkingach jest niepozorny budynek który już nie ma statusu schroniska i nazwa też z dawną funkcjonalnością się nie kojarzy - Gościniec Równica. Troszkę dalej od rzucającego się w oczy budynku jest kolejny zespół gastronomicznych budynków. A widoki ? Jakoś bledną w świetle zagospodarowanych terenów. Dla kogoś kto kiedyś chodził po górach jest to przykry widok.

Wycieczki z Ustronia. Równica. Byłe schronisko PTTK Wycieczki z Ustronia. Zabudowania na Równicy widziane inaczej Wycieczki z Ustronia. Polana nad przełęczą Szarcula. Widok na dolinę Wisły Wycieczki z Ustronia. Polana nad przełęczą Szarcula. Widok na dolinę Wisły
Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy była Wisła. Chciałem żonie pokazać miejsce w którym Czarna Wisełka i Biała Wisełka łączą się w jedną już Wisłę. Jest tam teraz jeziorko. Kiedyś go tutaj chyba nie było. Miałem pokazać, ale nagle zobaczyliśmy, że w bok odchodzi droga, która wznosi się w górę, a przydrożny szyld wskazuje, że tędy można dojechać do rezydencji prezydenckiej. Ruszyliśmy. Po chwili jazdy na drodze stanęła brama wjazdowa z informacją że jest to rezydencja prezydencka. Nie było zakazu wjazdu, a drzwi bramy nie było. Jechaliśmy dalej, mijając okazałe budynki, a droga kusiła wciąż się wznosząc. Jechaliśmy dalej i dopiero na leśnym parkingu u szczytu wzniesienia postanowiliśmy się zatrzymać. Zerknąłem na mapę, była to Przełęcz Szarcula. Jakieś 40 minut stąd jest Stecówka. Nazwa schroniska, która kołacze mi się po głowie z dawnych wspomnień. Ruszyliśmy, choć nie szlakiem a drogą, ale w słusznym kierunku. Tuż nad przełęczą rozlega się widok na doliny Czarnej i Białej Wisełki, z boku na zboczu wklejone są okazałe budynki rezydencji prezydenckiej. Dalej droga bez rewelacji. W pewnym momencie otwiera się rozległa polana - Stecówka na końcu której jest uroczy kościółek, a przy lesie schronisko. Duży budynek noszący znamiona dawnej świetności. Teraz wygląda na bardzo zaniedbały. Chyba niewiele ludzi tu zagląda. Pordzewiały blaszany dach nie wiem dlaczego doskonale pasuje mi do nazwy Stecówka. Może fragmenty dawnej dziurawej pamięci, a może jakieś zdjęcia zobaczone w internecie kojarzą mi ten obraz z tą nazwą.
Nieopodal Przełęczy Szarcula jest kolejna przełęcz - Kubalonka. Pojechaliśmy tam w nadziei, że coś będzie ciekawego. Oprócz widoku, który jest dostępny przez cały rok, inne atrakcje są tu dostępne tylko w zimie.

Wycieczki z Ustronia. Polana nad przełęczą Szarcula. Widok na Czarne i Przybór Wycieczki z Ustronia. Droga na Stecówkę Wycieczki z Ustronia. Widok ze Stecówki Kościół w Wadowicach
W planach były jeszcze odwiedziny Czantorii, ale natura miała inne plany. Postanowiła obfitymi strugami spłukać z ulic kurz. Widać nie była ze swej pracy zadowolona, bo w tym dniu robiła to kilka razy. Trzeba było wybrać inne zajęcie.
Pojechaliśmy zobaczyć dawno nie odwiedzane Wadowice. Jakie wrażenie ? Wspaniały kościół, dom rodzinny Papieża i kuszące, wszechobecne kremówki.
Mnie Wadowice kojarzą się z innym zdarzeniem, gdzieś blisko dekadę od wyboru Karola Wojtyły na Papieża.
Zaczęło się w Wadowicach jakoś po południu, może raczej wieczorem. Pamiętam, że kiedy dotarliśmy do gęstego lasu był już głęboki mrok. Dobrze, że droga była szeroka bo zrobiło się nagle czarno i jedynie odgłos butów informował, że idziemy po utwardzonej ziemi. Wyciągnąłem latarkę, lecz zapalałem ją tylko na chwilę, żeby zorientować się w którym kierunku mamy iść. Gdy była zaświecona przez cały czas, nie widzielibyśmy nic oprócz niewielkiego oświetlonego kręgu. Tak szliśmy w ciemnościach przez dłuższą chwilę. Wychodząc na grań zobaczyliśmy rozświetloną blaskiem księżyca drogę. Dalej szło się już dobrze. Latarkę zapalaliśmy nie po to żeby zobaczyć drogę, lecz poszukać na drzewach szlaku. Tak doszliśmy do schroniska na Leskowcu, a zegarek wskazał dokładnie północ.

Pomnik Jana Pawła II w Wadowicach Klasztor w Kalwarii Zebrzydowskiej Widok z Klasztoru w Kalwarii Zebrzydowskiej. Widok z Klasztoru w Kalwarii Zebrzydowskiej.
W ciszy nocnej usłyszeliśmy odgłos naszych butów stąpających po werandzie. Jakoś nam się nie spieszyło. Postanowiliśmy jeszcze pójść do źródełka, by zaspokoić pragnienie zimną krystalicznie czystą źródlaną wodą. Wróciliśmy do schroniska. Drzwi były zamknięte, a w oknie widać było blask zapalonych świec. Zapukaliśmy. Po chwili drzwi otwarły się i oczom ukazały się dwie przestraszone twarze. Gospodarz zapytał: A co wy tu robicie ? Odpowiedziałem ze zdziwieniem: Przyszliśmy na nocleg. Gospodarz: O tej porze ? Drugi powiedział: Skoro już przyszli to trzeba ich przyjąć.
Rano okazało się, że byliśmy jedynymi gośćmi. Nie można się było dziwić reakcji gospodarzy. Północ, tupot nóg pod drzwiami, blask księżyca w pełni. Brakowało tylko jeszcze wycia wilków.
Przygoda ta przypomina mi moje "wakacje z duchami", ale to już inna historia.
Kolejnym odwiedzonym miejscem był klasztor w Kalwarii Zebrzydowskiej. Nie byłem tam ze 40 lat. Wspaniały kościół i pięknie odnowione towarzyszące zabudowania. Uderza bogactwo zdobień, aż przytłaczające. Wychodząc na zewnątrz uwaga moja jednak kierowała się w dal, tam gdzie pod szczytowym lasem majaczyły jakieś zabudowania. Chciałbym tam dojść i zobaczyć. Takie pragnienie podstarzałego turysty.

Strona główna

Meni

Szlakami Wspomnień
odwiedzin 2026