Moje góry

Za kilka chwil zostaną już tylko wspomnienia

Baza namiotowa pod Gorcem, Gorcstok - sierpień 2019

nagłówek

Za kilka chwil zostaną już tylko wspomnienia

Baza namiotowa pod Gorcem, Gorcstok - sierpień 2019

Aktualizacja 2019-11-12

Gorc, baza namiotowa pod Gorcem i Gorcstok to idealnie do siebie pasują.

Trasa w skrócie: Ochotnica Górna Jamne - Jaworzynka Gorcowska (bez szlaku) - Baza Namiotowa Gorc (zielony) - Gorc (zielony, niebieski) - Hala Gorc Kamienicki (niebieski) - Hala Gorc Młynieński (bez szlaku) - Wierch bystrzaniec (czerwony) - Zasadne

Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Start w Jamne
Stanąłem w Jamnem przysiółku Ochotnicy Górnej z pełnym ekwipunkiem biwakowym. Celem było miejsce, które zapadło mi w sercu w latach 80-tych. Baza namiotowa pod Gorcem. To tam w najbliższym czasie odbędzie się festiwal piosenki turystycznej i poetyckiej Gorcstok. Gdy o nim usłyszałem to pomyślałem: nie ma lepszego miejsca na taką imprezę. Muszę tam być.
Podniosłem jak mi się wydawało ciężki plecak i zarzuciłem na plecy. Ale jak to ? Metodą którą to zrobiłem to była z dawnych lat ta dla najlżejszych ekwipunków. Po prostu podrzuciłem i z lekkością opuściłem na plecy. Skoro teraz plecak zarzuciłem tą metodą, a sił mi raczej nie przybyło, to jakie ciężary dźwigałem przed laty ?
Droga, którą wybrałem wiodła bez szlaku początkowo polanami, jak się dowiedziałem od mijanych gospodarzy ostatnich chałup starą drogą. Wydawało to się dobrym uzupełnieniem: stara droga, stary plecak, stara mapa i siwa głowa. Stare buty, tak dobrze mi służące w ubiegłym wieku, gdzieś przepadły na przestrzeni lat.

Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Polana na której zgubiłem drogę Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Podejście ledwie widoczną ścieżką Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Droga równoległa do zielonego szlaku Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Główna droga na Gorc
Wydawało się, że powinno być łatwo iść wyraźnie zaznaczoną na mapie polną drogą, ale już na pierwszej polanie zgubiłem tą trasę. Szedłem ledwie przygniecioną ścieżką wśród traw kierując się w górę i szukając śladów drogi, a jej jakoś nie było widać. Znalazłem wejście do lasu, gdzie się wydawało że powinienem się spotkać z wyznaczoną drogą na mapie i się zdziwiłem. Droga była zupełnie z boku w miejscu, które według mnie nie było do przejścia, granica lasu zupełnie gdzie indziej niż to widziałem w realu, a ja stałem, jak wskazywała mapa w komórce, na zielonej plamie. Pomyślałem, trzeba zaufać intuicji i ruszyłem przez las wybierając łatwiejszą ścieżkę, która wznosiła się w górę. Tak minąłem kolejną polanę. Z ukształtowania terenu sądziłem że ta polana obfitująca w dorodne borówki powinna być już niedaleko grani. Nie myliłem się, już tuż tuż była równoległa droga do tej, którą prowadzi szlak zielony z Ochotnicy na Gorc. Poszukałem przejścia i chwilę później znalazłem na krzaku wymalowane znaki.
Drogą przechodziło młode towarzystwo, które sądząc z bagaży też wybierało się do bazy. Na plecach plecaki, w rękach jeszcze jakieś tobołki a pies im towarzyszący bez żadnego obciążenia. Wyraziłem swą opinię, że to tak niesprawiedliwie, cztery nogi i żadnego ekwipunku na grzbiecie. Obiecali, że na następny raz się poprawią i zorganizują mu jakieś juki.
Po południu miało padać. Nie było by przyjemnie rozbijać namiot w strugach deszczu. Ruszyłem w dalszą drogę.

Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Punkt widokowy przed Jaworzynką Gorcowską Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Gorcowskie hale Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Szałas przy drodze Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Baza namiotowa pod Gorcem
Jak sądzę gdzieś w pobliżu Jaworzynki Gorcowskiej jest kapliczka i punkt widokowy w kierunku Gołego Wierchu. Fajne miejsce na odpoczynek i jakieś skrzyżowanie szlaków, jak mi się wydaje dochodzą tu znaki które zobaczyłem w Jamnem. Ale może się mylę.
W ogóle okolice Gorca bardzo się zmieniły. Jak pamiętam z przed lat do bazy namiotowej z Ochotnicy szło się prawie przez cały czas halami, polną drogą, w zasadzie ścieżką. A tu szeroka droga jakby wyrównana ciężkim sprzętem.
Zaczęły się hale, na których stały przycupnięte w pobliżu lasów bacówki. Jeszcze chwila i z za jednego z zakrętów wyłoniły się namioty rozstawione na Gorczańskiej Hali. To cel mojej dzisiejszej podróży.
Z radością w sercu i oczami pełnymi wspominanych obrazów poszedłem się zameldować. Przekraczając granicę obozowiska wkracza się jakby w inny zaczarowany świat, tętniący radością, bezpośredniością i spokojem. Od razu znalazły się osoby, które widząc że nie bardzo radzę sobie z pożyczonym namiotem, chętnie pomogły. Życzliwość widać tu na każdym kroku, to tak jakby jedna wielka rodzina. Wkroczyłem w nią z bagażem wspomnień.

Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Jedna ze ścieżek na Gorc Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Wieża widokowa na Gorcu Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Widok z Gorca Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Widok z Gorca
Pokręciłem się trochę po obozowisku i że deszczu jeszcze nie było widać poszedłem tam, gdzie najwyższy szczyt okolicy przyozdabia z daleka widoczny kapelusz. Szczyt Gorca został ogołocony z drzew w których miejsce stanęła widokowa wieża. W dół schodzi potężna droga, znaków praktycznie ciężko dostrzec. Trzeba zaufać intuicji.
Ale zanim się zaufa, trzeba wyjść i zerknąć z wysokości. A jest na co popatrzeć. Jestem w zasadzie w sercu Gorców. W koło dobrze rozpoznawalne szczyty i pasma. Tam w oddali Turbacz i Czoło Turbacza, nieco bliżej Hala Kamienicka, a prawie pod nogami samotna polana Ustępne jakby oko Gorców. Patrząc po prawej stronie rozciąga się pasmo Kudłonia, a tuż pod Gorcem Hala Gorc Kamienicki. Z drugiej zaś strony trochę w oddali pasmo Lubania. Bez tej czapki na Gorcu nie było tak zachwycających widoków. Nie chce się stąd schodzić, tym bardziej, że nie tak dawno było się w tamtych miejscach.
Nagle zaczęło mi się ziewać, a to znak że nadchodzi to co zapowiadali. Trzeba tyłek brać w troki i iść tam gdzie głowy mi nie zmoczy.
Znalazłem się na szerokiej drodze, którą dotarłem do bazy namiotowej. Gdy wchodziłem do namiotu zaczynało się zmierzchać i pierwsze krople deszczu zastukały o płótno tropiku.

Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Widok z Gorca Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Widok z Gorca Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Widok z Gorca Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. W namiocie
Nadchodzący chłód wcisnął mnie w śpiwór, a jego ciepło wraz z jednostajnym szumem deszczu uderzającego o namiot obudziły wspomnienia.
Gdzieś na początku lat 80-tych schodziłem z Lubania najkrótszą drogą do Ochotnicy Dolnej. W Ochotnicy przechodząc do szlaku na Gorc zobaczyłem karczmę. Wstąpiłem coś zjeść i zrobić jakieś zaopatrzenie. Widok teraz byłby szokujący, choć w tamtych czasach charakterystyczny dla tego typu miejsc w podgórskiej okolicy. W środku aż ciemno od dymu papierosowego, głośny gwar i powszechny odór przetrawionego alkoholu. Barmanka spojrzała na mnie zainteresowana co ja tu chcę, tak nie pasowałem do tego miejsca. Jak poprosiłem o coś do jedzenia była trochę zdeprymowana, bo nie za bardzo miała mi co zaoferować. W końcu znalazła jakieś konserwy których odgrzała mi zawartość. Na koniec wyciągnąłem rękę z aluminiową manierką i poprosiłem o piwo. Zdziwiła się - do tego ?
Ruszyłem w dalszą drogę mając z napojów tylko bukłaczek z piwem. Już po pierwszym podejściu żałowałem, że złoty płyn mieścił się w manierce zamiast ożywczej wody. Skwar lał się z nieba krople potu skutecznie odwadniały organizm. W końcu znalazłem strumyk. Po zaspokojeniu pragnienia pomyślałem - cicho tu i spokojnie, przydała by się jakaś toaleta po kilkudniowej włóczędze. Była toaleta i nawet przepierka przepoconych ciuchów. Rozwiesiłem je na krzaku, a sam wyłożyłem się w jego cieniu delektując cię ciszą uporczywie zakłócaną bzykaniem owadów. Wspaniałe chwile w których ze wszystkich stron dobiega jednostajny dźwięk malutkich skrzydełek przemierzających przesączone zapachem traw powietrze. Od czasu do czasu schodziłem do strumienia posiorbać trochę wspaniałej górskiej wody. Tak minęła może godzina, a grube harcerskie krótkie spodenki zupełnie wyschły. Napojony do granic możliwości ruszyłem przez otaczające hale. A jak wspomniałem wydawało mi się, że nie była to szeroka droga, raczej ścieżka.
Z przeciwka szedł pies - owczarek. Pomny wspomnień z takimi psami pomyślałem trzeba by zejść z drogi, bo nie widać w okolicy żadnego bacy ani juhasa. Gdy zbliżyliśmy się może na 30 metrów, pies nagle skręcił w bok w stronę rzędu drzew rozdzielającego hale. Stanął pod nimi i odwrócił łeb w tył patrząc na mnie. Gdy minąłem miejsce w którym zboczył, odwrócił się wracając na ścieżkę i pobiegł dalej w swoją stronę. Było to dla mnie nietypowe zachowanie. Może dlatego go zapamiętałem.
Do bazy dotarłem już późnym popołudniem. Wyciągnąłem swojego terkoczącego prymusa by przygotować posiłek. Nie zapomniałem o manierce, której zawartość z takim poświęceniem targałem na górę. Siadłem przy miejscu na ognisko. Powoli zbierała się obozowa brać. Manierka powędrowała w koło. Obróciła może dwa razy i już nadawała się do napełnienia ożywczą wodą.
Chwilę później rozbrzmiały dźwięki gitary. To zdarzenie zapamiętał turysta, z którym spotkałem się rok później na w bazie namiotowej na Lubaniu, a o którym pisałem przy okazji wizyty na tejże górze.

Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Nocna baza Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Baza w nocy
Z oddali usłyszałem dźwięk gitar przytłumiony zanikającym deszczem. Usłyszałem rozmowy sąsiadów - już czas. Zaczął się Gorcstok. Ubrałem najcieplejsze ciuchy i udałem się pod płachtę przezornie przygotowaną imitując zadaszony amfiteatr. Występowały różne zespoły czasami nawet ci sami wykonawcy w różnych zestawach prezentując swoje utwory przytłumione nieco odgłosem siąpiącego deszczu. Dźwięk gitar i strofy oddające nastroje wykonawców, czasem zabawne, czasem melancholijne. Romantyczność tych chwil zakłócał jedynie przenikliwy chłód i wilgoć padająca z nieba.
Wyszedłem na zewnątrz, w blasku latarek odbijały się odblaskowe ranty namiotów, na skwierczącym piecu gotowała się woda rozlewana później do kubków. W pobliżu paliło się ognisko czekające na zakończenie koncertu by przygarnąć tych najbardziej wytrwałych na dalsze śpiewy do samego świtu.

Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Ścieżka na Gorc Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Góry przezierające przez konary drzew Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Uschnięty las u szczytu Gorca Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Widok z Gorca Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Widok z Gorca
Ranek budził się leniwie osuszając mokre namioty promieniami słońca zapowiadającymi pogodny dzień. Góry parowały roznosząc miejscami mgłę.
Ruszyłem znowu na Gorc, tym razem inną ścieżką. Wokół dorodne jagody odciągały wzrok od ciemniejących na tle jasnego nieba wierzchołków świerków. Wchodząc na grań którędy wiedzie zielony szlak od strony Turbacza przechodzi się przez uschnięty las by chwilę później zobaczyć wieżę widokową w całej okazałości.
Tym razem co chwilę przechodzili turyści spragnieni widoków z najwyższego miejsca w okolicy. Trochę się zawiedli, bo od strony wschodniej nadciągała ćma zasłaniając sporą część panoramy. Niesamowity widok jak przez nadciągającą mgłę zasłaniane są lasy i łąki.

Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Droga na Halę Gorc Kamienicki Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Widok z Hali Gorc Kamienicki Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Widok z Hali Gorc Kamienicki Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Widok z Hali Gorc Kamienicki Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Widok z Hali Gorc Kamienicki
Zszedłem na Halę Gorc Kamienicki szeroką drogą ociekającą nocnym deszczem, przedarłem się przez ciapowisko i stanąłem w centralnej części by móc znowu podziwiać niesamowitą panoramę samego centrum Gorców. Widok, po uczcie z wieży widokowej, już nie wydawał się tak wspaniały jak kiedyś. Rozpogodziło się i promienie słoneczne dały wspaniały pokaz co chwilę rozjaśniając inne części wzgórz.
Posiedziałem tam trochę. Miejsce nie jest już tak odosobnione. Co chwilę ktoś przechodził schodząc z wieży lub na nią dążąc.
Wracając szukałem drogi z przed lat, która trawersując Gorc prowadziła prosto do bazy namiotowej. Znalazłem wąską ścieżkę przez las z mocno wytartymi żółtymi znakami, która zaprowadziła mnie prosto do ołtarza polowego gdzieś na przełęczy między Gorcem a Mraźnicą gdzie jest Hala Gorc Młynieński z przepięknymi widokami w kierunku Beskidu Wyspowego i Sądeckiego.
Posiedziałem chwilę zagajając rozmowę z przygodną turystką i udałem drogą przedzierając się przez błota i rozlane kałuże do obozowiska.

Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Widok z Hali Gorc Młynieński Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Widok z Hali Gorc Młynieński Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Widok z Hali Gorc Młynieński Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Błotnista droga do bazy
Słońce powoli chyliło się ku zmierzchowi przepięknie rysując okolicę. Ten widok zapamiętam na długo. Z boku namioty, w centralnej części krąg ogniska przy którym siedzą bazowicze słuchając pieśni granych na kilku gitarach. W dali za samotną kępą drzew Lubań. Po zmierzchu koncert.
Ranek wstał posępny mimo pięknej pogody. W duszy grał smutek już czas składać swój majdan i ruszyć w powrotną drogę. Spoglądałem na okolicę, ludzi krzątających się przy swoich namiotach, bazowych pilnujących pieca rozgrzanego do granic możliwości by jak najszybciej zaspokoić zapotrzebowanie na wrzątek tak dużej ilości gości. Spojrzałem na miejsce w którym stał mój namiot. Już puste miejsce.
Westchnąłem i zarzuciłem garba na plecy. Na odchodne krzyknąłem dowidzenia. Z dali usłyszałem do zobaczenia, za rok może znowu się spotkamy.
Drogę którą wybrałem to szlak rowerowy prowadzący przez Gorc Młynieński i Wierch Bystrzaniec do Zasadne. Gdy odszedłem trochę od bazy, przez głowę przebiegła myśl. To mógłby być wspaniały koniec moich wędrówek. Taki właśnie powinien być. Mimo woli obejrzałem się i spoglądając już z dala na przycupnięte namioty wyrwało mi się - żegnaj bazo.
Mijałem wycieczkowiczów zmierzających na Gorc (niektórzy szli na wieżę widokową, a nie na szczyt ), a powoli Hala Gorc Kamienicki i szczyty były coraz wyżej. Szeroka droga wiodła mnie w dół tam gdzie czekał już syn z samochodem.
Gorce moje, wierchy moje, czy kiedyś jeszcze was zobaczę ?

Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Świerki ociekające deszczem Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Żegnaj bazo Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Za chwilę zobaczę Halę Gorc Kamienicki od dołu Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Łąki za Wierchem Bystrowiec Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. Głęboki jar prowadzący w doliny Gorce. Wycieczka na Gorc. Baza namiotowa pod Gorcem. A góry już są wysoko

Strona główna

Meni

Szlakami Wspomnień
odwiedzin 2034