Moje góry

Za kilka chwil zostaną już tylko wspomnienia

Koronawirus zabrał mi wiosnę

nagłówek

Za kilka chwil zostaną już tylko wspomnienia

Koronawirus zabrał mi wiosnę

Aktualizacja 2020-05-25

I przyszedł maj. Tęsknota za górami.

Koronawirus, a kiedyś Czarnobyl.

Drzewo kolo mnie
Dziwny maj, chłodem okryty w dekadzie lat. Koronawirusem wyciszony, przycupnięty gdzieś tęsknotą w zakamarku duszy.
Spoglądam przez zamknięte okno jak zielenią się drzewa. A tam brzoza, już wybujała woła zielenią swych liści.
Pamiętasz ? Tam gdzieś w górach są moje siostry. Też już obudziły się do życia, a ty ?
Ty siedzisz w zamkniętym pomieszczeniu, z żalem spoglądając przez okno jak przyroda radością wiosny rozkwita.
Już przekwitły bzy, a ja wciąż z zimą w sercu czekam na cud. Spragniony promieni słonecznych z żalem spoglądam na świat.
W uszach zaczynają brzmieć słowa z młodych lat:
"Gdy nic się nie układa, gdy wszystko na łeb się wali
Gdy nie pomaga ballada, gdy ciemna przyszłość w dali
Żuć wszystko idź na włóczęgę, tam gdzie leci żurawi klucz
Tam znajdziesz srebrzystą wstęgę, drogę poda ci bór.
Żuć wszystko idź choć samotnie, idź w góry w zieloną dal
Tam będziesz oddychał mocniej, drogę poda ci bór."
Czy jakoś tak.

Pasmo Jaworzyny Krynickiej. Schronisko na Hali Łabowskiej w 2014 roku Pasmo Jaworzyny Krynickiej. Widok z hali przed Halą Łabowską. Rok 2014
W planach miałem, uczcić koniec mojego kolejnego dziesięciolecia na Hali Łabowskiej.
Usiąść na wzgórku powyżej schroniska i butelką piwa przywitać kolejną dekadę, spoglądając na panoramę okolicznych wzniesień.
Czy się uda ? Z coraz większym sceptycyzmem analizuję swoje pragnienia. Nie czas snuć plany gdy koronawirus szaleje na świecie.
Nie czas, gdy kilkumiesięczne gnuśnięcie w domu, po całozimowym pasieniu brzucha skutecznie zwiększyło zawartość walizki, zmniejszając przez to realną możliwość dźwigania plecaka. Nie czas rzucać się w wir życia, gdy obowiązki zmuszają mnie do dbania o zdrowie.
Nie mogę powiedzieć: co będzie to będzie. Bo gdy mnie nie będzie to co będzie z tymi co ode mnie zależą ?

Beskid Żywiecki. Gdzieś między Halą Boraczą a Lipowską. Rok 1986. Beskid Żywiecki. Gdzieś między Halą Boraczą a Lipowską. Rok 1986. Beskid Żywiecki. Gdzieś między Halą Boraczą a Lipowską. Rok 1986.
Póki co wspominam inny pamiętny maj, w też szczególnym roku. Pamiętacie? 1986.
Ufając, że radioaktywna chmura nie dosięgnie Pasma Żywieckiego wybrałem się z kolegą na włóczęgę. Odwiedziliśmy Halę Lipowską i Krawców Wierch. Skwar lał się z nieba i niesamowita przejrzystość powietrza potęgowała obawy o skażenie radioaktywne.

Beskid Żywiecki. Gdzieś w okolicy Trzech Kopców. Rok 1986. Beskid Żywiecki. Droga z Trzech Kopców na Krawców Wierch. Rok 1986.
W zacienionych miejscach można było jeszcze znaleść resztki zimy nad które wybijały się krokusy. Łąka przy schronisku Krawców Wierch była cała umajona kaczeńcami, jakby wołając popatrzcie jaki piękny jest świat.
Spoglądam przez okno. Na tle poszarzałego nieba ciemnieją liście brzozy.
To z kolei przypomina inny czas, inną chwilę, gdy z grupką znajomych siedzieliśmy gdzieś w okolicy Leskowca. Nadchodziła noc, na tle ledwie jeszcze widocznego nieba ciemniały postacie smreków. Ucichły ptaki, ucichł wiatr, zapanowała cisza. Niesamowita cisza. My też ucichliśmy. Gdzieś z boku powoli nadsuwała chmura, pokrywając czernią coraz większą część świata.

Jeszcze dekada z hakiem, a osiągnę wiek, w którym statystyczny mężczyzna zapada w ciszę ogarnięty ciemnością świata. Czy wtedy będę jeszcze pamiętał ?
Czy będzie mi jeszcze dane nacieszyć się włóczęgowskim życiem ? Czy chociaż jeszcze jakaś wycieczka obudzi we mnie dawne wspomnienia ?

PS.
Jeśli masz podobne odczucia jak ja, to wzorem mediów społecznościowych łapka w górę. Nie musisz zbyt wysoko bo i tak o tym nie będę wiedział.

Strona główna

Meni

Szlakami Wspomnień
odwiedzin 2025