A góry coraz wyższe

Za kilka chwil zostaną już tylko wspomnienia

Pieniny 2023 - Z Krościenka przez Trzy Korony i Sokolice do Szczawnicy

nagłówek

A góry coraz wyższe i wszędzie coraz dalej

Pieniny 2023 - Z Krościenka przez Trzy Korony i Sokolice do Szczawnicy

Aktualizacja 2023-08-18

Odwiedziny w Pieninach.

Trasa: Krościenko Nad Dunajcem - Przełęcz Szopka (żółty) - Trzy Korony (Niebieski) - Sokolica (niebieski) - Szczawnica (niebieski)
Szlakowy czas przejscia: 4 godz 45 min

Panorama z Sokolicy w stronę Trzech Koron
Zapragnąłem odwiedzić miejsce, w którym dawno nie byłem. Okazja nadarzyła się, gdy żona zaproponowała spędzenie urlopu w Krynicy. Oczyma wyobraźni widziałem się już na przepięknej, choć niestety bardzo popularnej drodze na Trzy Korony, którą jak mi się pamiętało ostatnio odwiedziłem w 1979 roku.
Tak więc pewnego pogodnego lipcowego dnia zabrałem przyjaciół do Szczawnicy, by spełnili swoje marzenia, a sam pragnąc spełnić swoje, pojechałem busem do Krościenka nad Dunajcem.

Widok z podejścia żółtym szlakiem na Krościenko
Idąc tak żółtym szlakiem, jeszcze ulicą, uśpiony przestronną drogą, nie omieszkałem przegapić rozdroża, ale wstępując na prawidłową, już byłem pewien, że to ta właściwa.
Pod koniec ulicy było widać pełne parkingi i grupki ludzi zmierzające w jedynym słusznym kierunku. Nie sposób było już zgubić szlaku, bo wszyscy, a przynajmniej większość, zmierzała na Trzy Korony.
Szlak prowadził szeroką drogą, dobrze wydeptaną butami turystów, tudzież rozjeżdżoną ciągnikami zmierzającymi w kierunku okolicznych pól uprawnych, mozolnie pnącą się w górę.
Zaraz za granicą pól w bok odchodzi zielony szlak kierujący się w stronę Sokolicy, a dokładniej do Bużana. 20 minut dalej odchodzi niebieski szlak na Sokolicę i dalej do Krościenka. Idąc kolejne 15 minut połączonymi szlakami żółtym i niebieskim przez tereny lesiste i mało okazałe polanki, ma miejsce kolejne odejście szlaku niebieskiego, tym razem prowadzącego okrężną drogą na Trzy Korony.


Widok z Przełęczy Szopka Widok z pomostu dojściowego na platformę na Trzech Koronach
To właśnie na tym odcinku spotkałem rodzinę, z którą prowadząc luźne rozmowy wielokrotnie się spotykałem na szlaku do kultowego szczytu. Znajomość ta zaowocowała już dalszą wspólną drogą od Trzech Koron do Krościenka. I tylko mogę mieć nadzieję, że w tym towarzystwie nie byłem pasożytem, a raczej była to symbioza.
Kolejne spotkanie szlaków żółtego i niebieskiego jest na kultowej Przełęczy Szopka, z której dalej żółty idzie mocno eksponowanym żlebem do Sromowiec Niżnych.
Na którymś ze spotkań szlaków w 1979 roku siedziała gospodyni i sprzedawała kwaśne mleko na kubki. Pamięć, po 44 latach, płata figle, więc nie jestem pewien na której z polan to było. Sądzę, że na Przełęczy Szopka lub nieco niżej położonej Polanie Wyrobek. Zdarzenie to zapamiętałem chyba dlatego, że byłem zaskoczony, że kobiecie chciało się wyjść tak wysoko by sprzedawać zsiadłe mleko.

Widok z pomostu dojściowego na platformę na Trzech Koronach Widok z pomostu dojściowego na platformę na Trzech Koronach Widok z pomostu dojściowego na platformę na Trzech Koronach Widok z pomostu dojściowego na platformę na Trzech Koronach Widok z platformy na Trzech Koronach
Zmieniliśmy kolor szlaku z żółtego na niebieski, po to by w prawie tłoku dotrzeć do budki parku narodowego i kupić bilety wejściowe na Trzy Korony i Sokolicę. Stąd już tylko odstanie w godzinnej kolejce dzieliło mnie od szczytu.
Jakie wrażenia ? Zdecydowanie większe wrażenia estetyczne miałem z pomostu reglującego ruch do platformy, niż na samym szczycie. Na platformie był tłok i trzeba się było spieszyć bo kolejka chętnych na wejście była długa. Z ulgą zeszedłem z platformy.

Św. Kinga na Zamkowej Górze Widok z platformy na Trzech Koronach
Dalsza część trasy wiodła niebieskim szlakiem przez głęboki las. Droga była nużąca, schodząc granią w kierunku Zamkowej Góry, gdzie w zamku chroniła się Św. Kinga przed tatarami. Obecnie są tam jego ruiny i figura Św. Kingi.
Dalsza część drogi okala dolinę Pienińskiego Potoku wracając niebieskim do już odwiedzonych miejsc na żółtym szlaku, po to by odejść już niebieskim w stronę szczytu Szutrówka.
Tak to tu zaczyna się najfajniejsza część drogi prowadząc eksponowaną granią po stromych zboczach, gdzie skały stają sztorcem zmuszając podróżnych do ostrych podejść i zejść wymagających najwyższej uwagi.




Droga szlakiem niebieskim do Zamkowej Góry Droga szlakiem niebieskim okalająca dolinę Pienińskiego Potoku
Droga szlakiem niebieskim do Zamkowej Góry Na niebieskim szlaku Na niebieskim szlaku Panorama z Czerteża z reliktowymi sosnami
Z kolejnych miejsc można zobaczyć sterczące skały z pionowymi urwiskami od strony południowej, gdzie w dole wije się Dunajec. Widoki zapierające dech w piersiach z nawiązką rekompensują trudy podróży.
Przełęcz Burzana daje możliwość odpoczynku przed najpiękniejszą częścią trasy.
Tu przyszła na mnie refleksja. Wspominam odwiedziny w 1979 roku, a zapomniałem, może nie zarejestrowałem zbyt dokładnie, ale w Pieninach byłem jeszcze raz w 1991 roku z świeżo poślubioną żoną. Może nie byliśmy na Trzech Koronach, ale na Sokolicy na pewno. Sądzę, że mimo, że niezbyt pamiętam tamtą wycieczkę, to jednak wygląda na to, że zdecydowanie bardziej byłem zajęty towarzyszką życia niż wspaniałymi cudami przyrody.
Czas nadszedł na najbardziej ekscytującą część wycieczki, czyli rozejście szlaków Czerteż, na którym można wybrać mniej ekspozycyjne przejście zielonym szlakiem trawersującym szczyty, lub ten niebieski, na którym widnieją ostrzeżenia o mocno eksponowanych i trudnych przejściach a prowadzących samymi szczytami.
Nie miałem wątpliwości, który wybrać. Oczywiście niebieski, a wrażenia nie zawiodły moich oczekiwań.
Szlak wyprowadził nas na szczyt Czerteż, eksponowane miejsce oddzielające turystów od przepaści jedynie barierką.
Tu można podziwiać pierwsze reliktowe sosny sterczące nad przepaścią, z której widać okoliczne góry, rozstępujące się przed wartkim nurtem Dunajca.

Panorama z Czerteża w stronę Czertezika Panorama z Czerteża na przełom Dunajca
Z za pienińskich szczytów można tu dostrzec tatrzańską Łomnicę, a w samych Pieninach występy skalne.
Chyba bardziej przypadły mi do gustu właśnie te miejsca, są tu punkty widokowe tak podobne do Sokolicy.
Dalej przechodzi się do Czertezika, również urokliwego miejsca widokowego z którego można dojrzeć skalne urwiska Zamkowej Góry. Pięknie widać też Tatry.
Nadchodzi czas na strome zejście i spotkanie trawersującego zielonego szlaku.
Teraz już ostatnia atrakcja – Sokolica, idzie się gęstym lasem do budki Pienińskiego Parku Narodowego, skąd ostrą skalistą ścieżką dochodzi się na szczyt.
Stąd w towarzystwie najsławniejszej celebrytki Pienin – osamotnionej sosny reliktowej pięknie widać zakole przełomu Dunajca i w dali przycupnięte pienińskie miejscowości.

Panorama z Sokolicy Panorama z Czertezika Panorama z Sokolicy
Tak, Szczawnica już tuż tuż. Dłuższy pobyt na szczycie pozwolił odpocząć w pięknej scenerii przed mozolnym zejściem w dół, do samego Dunajca, gdzie przeprawą obsługiwaną przez górali, można dostać się na drugi brzeg, do Szczawnicy.
Drogę tą pamiętam jako męczące zejście schodami wyciętymi w ziemi i zabezpieczonymi w poprzek belkami, a z boków drewnianymi poręczami. Rzeczywistość zweryfikowała moją pamięć. Żadnych schodów i poręczy. Za to zejście jak ze wszystkich gór, takie normalne.
Towarzystwo spotkanej rodziny dopełniło uroku tej wycieczki. Luźne rozmowy w przyjaznym nastroju, w miejscach łagodnych przejść to świetne dopełnienie.
Po przeprawie na drugi brzeg, nadszedł czas pożegnania towarzyszy podróży. Pojechali oni na swój nocleg, ja za to przywitałem przyjaciół, którzy już od pewnego czasu oczekiwali na mnie w karczmie.
Może jeszcze kiedyś odwiedzę wspaniałe okolice Czerteża i Sokolicy. Czas to zweryfikuje.

Panorama z Sokolicy Panorama z Sokolicy Panorama z Sokolicy

Strona główna

Meni

Szlakami Wspomnień
odwiedzin 5103